..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
    ORBITAL MENU
    » Neuroshima
    » Świat
    » Bohater
    » Rozrywka
    POLECAMY

     SZUKAJ
    » Mapa serwisu
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

Łowca Mutantów/Zabójca Maszn


TytułŁowca Mutantów/Zabójca Maszyn
AutorMarcin Blacha
WydawcaPortal
FormatC5
Ilość stron120
Cena35 PLN
Ocena5/10

Czas na recenzję kolejnego, dwunastego już dodatku do Neuroshimy. W moje ręce wpadł stosunkowo późno, bo na Tornadzie (nie ma to jak czekać na promocje na konwentach...). Od premiery minęło trochę czasu, parę recenzji już po necie krąży, zaś sam dodatek w żaden sposób odkrywczy ani kontrowersyjny nie jest. Ciężko będzie napisać coś ciekawego i odkrywczego, ale... co dwie głowy to nie jedna! Wraz z Dibblerem zaczniemy zaraz rozkładać „Łowcę” na czynniki pierwsze i marudzić ile wlezie.

Dodatek zasadniczo dzieli się na trzy części, niczym Dobry, Zły i Brzydki. Dobry - czyli zbawca ludzkości Zabójca Maszyn, Zły czyli wątpliwy moralnie Zabójca Mutantów i Brzydki... czyli prawdziwe oblicze Molocha i jego tworów. A przede wszystkim, sposobów walki z nimi. Dość już jednak barwnych porównań, zwłaszcza że nie dość, że niezupełnie oddają poziom poszczególnych części, to jeszcze nie do końca to po kolei. O czym traktuje pierwsza część dodatku i co o niej sądzimy? O tym napisze wam Dibbler.

Łowca mutantów sprawiał wrażenie niedopracowanego, wręcz ‘odwalonego’ na szybko. Co mnie szczególnie razi: moralne wybory Łowcy (czyli ten już jest mutkiem, czy jeszcze może żyć?) doczekały się ledwo kilku wzmianek, a każda była ucinana słowami ‘sam musisz zdecydować’. Płytko. A jest to, według mnie, główna część zabawy w odgrywanie postaci dla grającego Łowcą Mutantów. Następnie, całość jest napisana stylem bardzo ‘grypsiarskim’, przywodzącym na myśl tylko chrom w najczystszej postaci. Elementów rdzawych i rtęciowych było mało. Jeśli idzie o sprzęt dla Łowcy: jest ubogi i taki całkiem bez polotu. Klatki, kajdanki, kaftany, wnyki... Oczekiwałem czegoś więcej.

Dobre wrażenie robią trucizny, sterydy i inne chemikalia omówione w ‘Recyklingu’ - to chyba najlepszy element pierwszej części tego dodatku. Podsumowałbym to jakoś ładnie, ale Ezz daje mi jakieś nerwowe znaki ręką, więc pałeczka for him.

Łowca Mutantów nie jest taki zły – mimo wszystko ta część dodatku pozwala poczuć klimat profesji – pod warunkiem, że radosna masakra piłą mechaniczną i dewiza „take no prisoners” to Twój sposób na polowanie. Również mechaniczne ujęcie naszego bohatera, w rozdziale „Z krwi i kości” to dla mnie porażka. Zestaw cech, do pochodzenia i profesji jest bardzo mało oryginalny. Cechy są albo do bólu „sztuczkowe”, albo znowu przekombinowane. Chociaż te z pochodzenia dość dobrze oddają specyfikę poszczególnych regionów – udało im się uniknąć nadmiernego przerysowania. Sztuczki to właściwie to samo – strata pedeków. Choroby, blizny, wszystko to, jest jednym, wielkim zapychaczem. Honor ratuje za to dobry formularz, który z pewnością nadaje postaci więcej kolorytu niż wszystkie poprzednie elementy razem wzięte. Czas na następny rozdział – Zabójcę maszyn.

Zabójca to już solidna, do bólu stalowa konstrukcja. Mimo idiotycznej anegdotki na samym wstępie o Bozi, ateistach i dupie Maryni, cała reszta gładko wprowadza w profesję. Każdy twardziel, który zaczynał od niszczenia budzików i bojów na śmierć i życie z tosterami, po lekturze części „motywacyjnej” będzie aż się palił do rozłożenia swojego pierwszego Juggernauta. Jest klimat, są konkrety, jest dobrze. Jeśli Dibbler będzie wam coś chrzanił o Chromie, nie słuchać. To tylko cienka warstewka, ja tam wyczuwam kawał stali pod spodem. Bywa heroicznie. Mięska, czyli sprzętu i bajerów dla postaci nie będę komentował – pod tym względem, cały dodatek to dla mnie płacz i zgrzytanie zębów. Cała kupa bezużytecznych gambli oraz beznadziejne cechy i sztuczki. Choć przyznać muszę, że zdarzają się wyjątki – są rzeczy, które naprawdę mogą się przydać i umilić rozgrywkę. Wrażenie ogólne nadal jest marne, ale każdy mimo wszystko powinien w końcu znaleźć coś dla siebie. Wchodzi Dibbler, bo sprawia wrażenie jakby coś mu leżało na wątrobie.

Zabójca prezentuje się nieco lepiej niż Łowca. Dalej jest ten sam, nieco denerwujący, jednolity ‘chromowy’ styl (za grypsiarsko! Co z tego, że jest stal pod grubą warstwą chromu, jak wcale pordzewiałe to nie jest? Rtęć w ilościach śladowych), zupełnie jakby w NS istniał tylko chrom, jednak temat wydaje mi się lepiej rozwinięty. Sprzęt, wyjąwszy takie dziwadła, jak np. – piaskarka, jest ciekawszy. W zbrojowni postraszą nas Wildley’em i XM 25 (ten ostatni już od pół roku siedzi na naszej Orbitalowej zbrojowni i jest cokolwiek lepiej opisany). Z Ezzem się tym samym nie zgadzam, a na obronę swojej tezy podaję takie miłe gadżety jak koc termiczny, luneta posterunku (Luneta posterunku! Sic! –dop. Ezz). Same porady i przedstawienie specyfiki profesji z rozdziału ‘Ja, Zabójca Maszyn’ (w spisie treści figuruje jako ‘Ja, Łowca Mutantów’, dość rażący ‘bug’ zważywszy, że to spis treści) są lepiej opisane niż analogiczne w Łowcy. Za to, podobnie jak w Łowcy rozdział ‘Z krwi i kości’ jest nie do życia. Kilka cech - dobrych, fajnych i grywalnych zarazem, ale reszta – sztuczki, choroby, a przede wszystkim dodatkowe cechy z profesji, to po prostu zadrukowany papier. Formularz nie kiepski, aczkolwiek Łowca ma lepszy. Klawiatura for Ezz.

Obaj jak widać zgadzamy się, że część mechaniczna dodatku ma się najlepiej. I dlatego całe szczęście, że teraz bierzemy na warsztat „sposoby na molocha” – tam mechaniki ni widu, ni słychu, za to dostajemy do łapek kompletne kompendium wiedzy o walce z Molochem i mutantami. Moim skromnym zdaniem, najlepsza część dodatku, dobra nie tylko dla zawodowców. Obszernie i ciekawie, przysłowiowa wisienka na szczycie tortu. Tu akurat obaj z Dibbem jesteśmy zgodni. Podejrzane, ale jednak!

Teraz czas na garść ogółów. Dodatek jest świetnie zilustrowany – od okładki, aż po ostatnią stronę. Wszystko byłoby świetnie, gdyby nie koszmarki z działu sprzęt. Bronie, gadżety i wszelkie wynalazki trącą kompletną amatorszczyzną. Mimo tego, jest to najlepiej zilustrowany dodatek do NS jaki widziałem. Już za samą okładkę ma u nas wielgachnego plusa. Na ilość błędów i literówek też nie ma co narzekać, korekta odrobiła swoją pańszczyznę. Gdyby tylko nie wspomniany wyżej bug w samym spisie treści...

Przyczepię się także do „ramek” – tak fatalnie napisanych i wypranych z klimatu wstawek dawno nie widziałem. Infantylne, pisane jakby na siłę.

Podsumowując, dodatek jest kawałem mięcha, jednak brakuje mu klimatu, realnego wsparcia dla postaci gracza za pomocą użytecznych i sensownych cech i sztuczek, zaś mnogość tematów aż prosiła się o parędziesiąt stron więcej. Za dużo na raz zostało wzięte na warsztat, żeby udało się uniknąć niedopracowań, dziur w klimacie i słabego opisania wielu kluczowych spraw. Śliczna oprawa graficzna i bardzo przejrzysty podział zagadnień nie ratują sytuacji. Klasyczny przykład przerostu formy nad treścią i pogrzebania sporego potencjału.


GSP_Dibbler & The_Ezekiel.
komentarz[44] |

Komentarze do "Łowca Mutantów/Zabójca Maszyn "



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.
© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Corwin Visual
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl

Wykryto nieautoryzowany dostęp!!!

   PATRONUJEMY

   WSPÓŁPRACA

   Sonda
   Czy interesują cię raporty z sesji NS?
Tak!
Nie.
A co to?
Musisz być zalogowany aby móc głosować.

   Top 10
   Pasożyty
   Hibernatus (....
   Yakuza
   FATEout
   Legia Cudzozi...
   Pistolet Maka...
   Łowca - dzień...
   Neuroshimowe ...
   Śpiąca Królew...
   Bo kto umarł,...

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.020782 sek. pg: